Data: 9.04.2004, piątek

Uła ha rowery dwa:)

Trasa: Maraton 60km(no może nie cały;)
Dystans: 67 km
Rowerzystów: 2
Gleb: 0
Gum: 0
Dziś był pierwszy dzień przerwy świątecznej, oczywiście jest to idealna okazja na rower. Niestety miedzy innymi z powodu przerażająco deszczowych prognoz pogody ostatecznie skład był dwu-rowerowy (Miszczu i Buli). Oczywiście jak chodzi o prognozy to lubią się nie sprawdzać i praktycznie cały czas świeciło nam słońce. Trasę założyliśmy sobie mocną, bo 60km pętle maratonu. Niestety tak jak podczas zeszłorocznych zawodów, dzień wcześniej byłem na imprezce i już chyba tradycyjnie przejeżdżałem tą trasę na kacu. Mimo wszystko jechaliśmy dość sprawnie. Dziwiła nas tylko pustka, która panowała w Lasku, nie spotkaliśmy nikogo na rowerku. W Olszanicy okazało się, że ktoś przeorał drogę, którą biegł maraton. Oczywiście wyznaczyliśmy sobie azymut i pojechaliśmy fajnym objazdem (no nie licząc tego gąszczu krzaków, przez, które się przedzieraliśmy). Po dojechaniu do Szczyglic skręciliśmy na szosę. Niezbyt uśmiechało nam się brnąć w bagnach koło Rząski, które wzmocniły na pewno swoją siłę ssącą całodniowymi opadami dnia poprzedniego. Teraz mieliśmy przed sobą podjazd pod Radar, który poszedł nam całkiem sprawnie. No nie licząc małej gleby Buliego na sam koniec;). Tu zrobiliśmy sobie zasłużoną przerwę na żarcie i pognaliśmy dalej. No i się zaczęło, nasza trasa biegła szlakiem konnym, w dół było OK, ale podjazd był koszmarny. Oczywiście był to jeden z dłuższych podjazdów, w dodatku podłoże przekopane przez konie bardzo utrudniało jazdę, gdzieniegdzie wręcz uniemożliwiało. No, ale uparcie posuwaliśmy się do przodu, gdzie czekała na nas nagroda w postaci zjazdu do Burowa. Odcinek ten jak zawsze obfitował w błoto, ale nam oczywiście to nie przeszkadzało, No mud no fun:). Po eleganckim asfaltowym podjeździe i kolejnym zjeździe byliśmy w Brzoskwini, skręciliśmy, czym prędzej do dolinki gdzie czekał już kolejny zjazd. W sumie to jeszcze powinniśmy pojechać przez Kryspinów do Lasku żeby całą trasę zrobić, ale zmęczyliśmy się wystarczająco, a w domach czekały obowiązki świąteczne...

Autor relacji:

miszczu komin


Uczestnicy:

Buli buli
Dominik Grządziel
miszczu komin
Przemek Mrozek

Tagi:

brak

Komentarze:

brak

Dodaj komentarz: