Data: 14.03.2010, niedziela

Odwilżowy syf

Mapa Lasek Wolski - zimowe szwędanie Trasa: Lasek Wolski - zapomniane szlaki
Dystans: 31 km
Rowerzystów: 2
Gleb: 1
Gum: 0
Snowbike
Wycieczka pod hasłem Weekend bez roweru to weekend stracony!

Po krótkotrwałej odwilży wszystkich znów zaskoczył powrót zimy. Walka z wiosną jednak trwa na dobre, więc śnieg pada i topnieje i tak w kółko. Mimo wszystko roweru brak. Postanowiłem, więc zorganizować kolejny w tym roku wyjazd zachęcając wszystkich hasłem Weekend bez roweru to weekend stracony. Przynęta wydawało się chwyciła i już wkrótce na wyjazd zapisało się 5 osób. Jednak im bliżej było do wyjazdu, tym bardziej wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że warunki do jazdy będą nieszczególne i tak na placu boju pozostałem tylko ja i Abdul.
W sumie nie licząc padającego śniegu i wiatru, patrząc po mieście wszystko wskazywało na to, że śnieg stopił się w całości i w terenie można się spodziewać po prostu dużego błota. Przez chwilę zastanawiałem się nawet czy to już nie pora ruszyć poza miasto, ale jednak pozostaliśmy przy lasku wolskim. Mimo że po Lasku ostatnio jeździliśmy sporo, to ja za każdym razem wymyślałem inne trasy, łamiąc utarte przyzwyczajenia. Teraz też miąłem kilka pomysłów w zanadrzu.
Początek mimo wszystko był standardowy, czyli wjazd aleją Waszyngtona. Już tutaj na wysokości Cmentarza Salwatorskiego okazało się, że śniegu nie ma wcale tak mało. Jako że z Abdulem prowadziliśmy ożywioną dyskusję, dalej pojechaliśmy asfaltową alejką do Białej Drogi, a następnie terenowym podjazdem do ZOO. Tutaj, zmagając się na podjeździe z potwornie śliskim mokrym śniegiem, który leżał na liściach, szybko doszliśmy, że warunki są idealne... do ćwiczenia kontroli trakcji. Zresztą wychodziło nam to całkiem nieźle. Na jazdę trzeba było poświęcić potwornie dużo siły i koncentracji, ale jakoś się jechało. Z ZOO zjechaliśmy czarnym szlakiem do Baby Jagi. Na tym zjeździe oboje spostrzegliśmy, że właśnie przestały nam działać tylne hamulce:) Tak, więc miało być jeszcze ciekawiej. Od Baby Jagi zjechaliśmy Poniedziałkowym Dołem, który w dolnym odcinku po prostu płynął. Podczas przejazdu przez polanę koło Baby Jagi, która byłą wielkim zmarzniętym kretowiskiem zaliczyłem żenujące pół gleby.
Żeby odpocząć od zmagań ze śniegiem wróciliśmy pod ZOO asfaltem. Wydarzeniem na podjeździe był Passat, który wkomponował się w drzewo. Zabawny był fakt, że auto miało naklejony zielony listek i znaczek Pojazd ochrania Justus. Jak widać przed głupotą i brawurą Justus nie chroni;)
Z ZOO zjechaliśmy czerwonym szlakiem pod klasztor. Ten zjazd był znacznie trudniejszy niż wcześniejsze, doszliśmy do wniosku, że w tych warunkach wszystkie błędy w prowadzeniu natychmiast się ekstrapolują. No i właśnie dało okazję Abdulowi żeby również zdobyć pół punkcika w naszej ulubionej klasyfikacji gleb.
Pod Kamedułami poczuliśmy się głodni, więc zrobiliśmy przerwę bufetową. Przy okazji przeczekaliśmy tak kolejną śnieżycę. Następnie ruszyliśmy w stronę Kopca Piłsudskiego nadkładając troszkę drogi niebieskim szlakiem. Gdy dotarliśmy do Kopca, przyszłą nam do głowy refleksja, że dawno nie byliśmy tam na szczycie i, że przy okazji się przewietrzymy w dosłownym znaczeniu tego słowa.
Alejki na Kopcu były nawiane śniegiem a czasem odwiane. Jechało się ciekawie. Na górze wiało jak w Kieleckiem, można było wręcz unosić się na wietrze, co zresztą nie omieszkaliśmy spróbować. Mimo wszystko nie zabawiliśmy na dłużej, bo wiatru nie lubimy. Z Kopca zjechaliśmy zielonym szlakiem do Wesołej Polany, gdzie na mostku znów powstała znajoma nam śnieżna skocznia. Tym razem jednak nie testowaliśmy czy kąt wyjścia z progu jest właściwy (patrz wyjazd Sport to zdrowie!!!).
Wyjazd poszedł nadzwyczaj sprawnie, może dzięki temu, że w tych warunkach buty przemakają szybciej, a siły też szybciej się wyczerpują. Tak czy inaczej mimo syfnego tytułu, wycieczka nie była syfna i z dużym zadowoleniem wracaliśmy do domów.

Autor relacji:

miszczu komin


Uczestnicy:

abdul
Artur
Gleby: 0.5
miszczu komin
Przemek Mrozek
Gleby: 0.5

Zdjęcia:

Tagi:

snowbike syf Lasek Wolski

Komentarze:

azari
Piotr Idzi
12:00 15.03.2010
Oo, to taka powtórka z młodzieńczej brawury :) No ale w końcu autko ma zielony listek naklejony, więc mogło się zdarzyć :)

Widzę, że oprócz deszczu, to trochę Was przewiało :) No cóż - gratuluje wytrwałości! :) I pierwszej miejsca Abdul :)
abdul
Artur
12:29 15.03.2010
Wbrew Waszym wszelkim nadziejom ;) deszczu nie było. Jedynie przez pół godzinki popadał taki ni to mikrograd ni to śnieg. Potem tylko nas przedmuchało ale jedynie na kopcu. Tak poza tym looz ale ogólnie śnieg był ciężki do jazdy. Więcej pewnie w relacji :]
wojtek_bleble
Wojciech Łazowski
15:32 15.03.2010
Jak widać twardzi i basta... :)
abdul
Artur
16:17 15.03.2010
A Ty twardzielu kiedy zamienisz narty na prawdziwy sprzęt sportowy? ;)
wojtek_bleble
Wojciech Łazowski
23:31 16.03.2010
spoko spoko na nartach też da się po lasach jeździć co akurat dzisiaj po ostatnich opadach śniegu z wielką przyjemnością uskuteczniałem :))) a rowerek póki co jest pięknie zakonserwowany jesiennym błotkiem i tak mu dobrze ;) ... przyjdzie WKRÓTCE i czas na niego :)
abdul
Artur
09:17 17.03.2010
No pamiętam jak mnie przeciągnęliście kiedyś po lesie - co drugie drzewo było moje ;) Zatem CZEKAMY !!
garry
gerard broznowicz
09:32 19.03.2010
gdzie 4 kółka nie mogą, tam rower poślą ;p

Dodaj komentarz: