Data: 1.08.2010, niedziela

Kraków BikeMaraton

Mapa BikeMaraton Krakow - giga Trasa: trasa giga maratonu
Dystans: 83 km
Rowerzystów: 2
Gleb: 1
Gum: 1
Charakterystyka:
Wyścig / Maraton
Po zeszłorocznym krakowskim maratonie Pana Grabka, miałem z nim na pieńku. Trasa miała być lekka, a nasze ego było połechcone przez zakończone dwa tygodnie wcześniej MTB Trophy. Co prawda warunki ciężkie, ale szprych to nigdy nie zrażało. Wszystko wskazywało na to, że maraton można jechać na maksa i będzie dobrze. Okazało się zupełnie inaczej. Był to jeden z moich najcięższych maratonów, byłem sklasyfikowany jako ostatni zawodnik giga, dojeżdżając na zupełnym wycieńczeniu.

W tym roku stanęliśmy na starcie razem z Sarą, który miał bardzo podobno doświadczenia z zeszłego roku. Z jedną różnicą - przyjechał jakieś 50 minut przede mną. Ale i tak było to bardzo daleko od oczekiwań :) Sarze udało się zająć pierwszą linie w sektorze. Nigdy jeszcze nie startowałem z takiej pozycji, więc nie byłem pewny czy tłum rowerzystów znajdujących się za mną, zaraz po starcie mnie nie stratuje :) Bardzo miło się jednak zaskoczyłem, gdyż udało się na starcie utrzymać dobre tempo i prawie całkowicie ominął nas początkowy ścisk który panuje na początku maratonu. Szybko straciłem Sarę z oczu i bardzo długo miałem go już nie dogonić.

Zaraz po starcie, wyszła moja dbałość o sprzęt. Poluzowała mi się obejma od przedniej przerzutki w związku z czym maraton trzeba było przejechać zarówno bez blatu, jak i bez młynka. Na szczęście charakterystyka tego maratonu była bardzo przyjazna dla leniwych mechaników. Czasem brakowało młynka na podjazdach, to trzeba było z buta. A na asfaltowych zjazdach, poćwiczyłem kadencje ;)

Zgodnie z ostatnio przyjętą z Sarą strategią, ominąłem pierwszy bufet i chwyciłem się pana w koszulce Motoroli, żeby trzymać tempo. Tak doleciałem do drugiego bufetu. Tam skusiłem się żeby spróbować czy jest smaczny izotonik. Nie był dobry pomysł, bo akurat izotoniku nie było w zasięgu ręki, więc poleciałem dalej. Tak mijały kilometry, Pan Motorola uciekł, Sary też nie było widać, więc cisnąłem swoje. Zbliżał się rozjazd mega - giga. Rok temu w tym miejscu czułem się już bardzo, bardzo źle. W zasadzie do dziś nie wiem dlaczego, skręciłem wtedy na giga. Tym razem decyzja była jasna. Zjazd na metę poczeka jeszcze trochę, jedziemy na giga.

Nie do końca dobrze wymierzyłem zapasy wody i w pewnym momencie zostałem bez wody. Przy panującej temperaturze i moim sporym spalaniu wody na godzinę, do trzeciego bufetu dojechałem już totalnie wysuszony. Trzy kubki izo, trzy pomarańcze i banan - i było jak na reklamie. Padłeś, powstań! :) Znowu można było cisnąć :) Dzięki temu końcówka drugiej pętli poszła bardzo fajnie, dojechałem do rozjazdu, gdzie tym razem ruszyłem na metę.

Do mety zostało już tylko kilkanaście kilometrów i ku mojemu zdziwieniu, na horyzoncie rozpoznałem znajomą koszulke Warczących Szprych. Sara złapał gumę. Wcześniej pożyczył komuś dętke, więc teraz musiał łatać. Rzuciłem mu swoją dętke, gdyby łatanie miało być tak skuteczn jak ostatnio na Warkcarpatii (6 gum na jednym wyjeździe). Na szczęście już się nie przydała.

Teraz wiedziałem, że muszę cisnąć na maksa, bo Sara na pewno nie odpuści. Jakieś 5km przed metę organizm zaczął się buntować, więc zostało mi tylko trzymanie jako takiego tempa. Co zaowocowało spotkaniem Sary na wałach rudawy, jakieś 2-3 km przed meŧą. Miał to być kolejny maraton który kończymy wspólnie, bynajmniej nie czekając na siebie specjalnie :) Ale walczyć trzeba było do końca. Sara ma zazwyczaj mocniejsze finisze, a ja już miałem serdecznie dość, więc nie dawałem sobie dużych szansa. Na błonia wypadłem pierwszy i czekałem aż Sara zaatakuje. Udało mi się jednak utrzymać przewagę (ku mojemu lekkiemu zdziwieniu ;) i Sara wpadł na metę tuż za mną, z czasem 5 sekund większym.

Leżąc na glebie za metą, oglądaliśmy jak Buli odbierał gratulacje za drugie miejsce w M2 i Open - czego gratulujemy :) A my zadowoleni z wyniku powoli dochodziliśmy do siebie. Krakowski Maraton by Grabek można uznać za poskromiony ;)

Autor relacji:

azari

login nr m-ce open m-ce kat. czas rating open rating
azari
M2
2570 72 / 91 23 / 28 04:37:35 65,554% 65,554%
sara
M2
445 73 / 91 24 / 28 04:37:40 65,534% 65,534%

* rating - czas zawodnika / czas zwycięzcy kategorii
** rating open - czas zawodnika / czas zwycięzcy wyścigu



Uczestnicy:

azari
Piotr Idzi
sara
Michał Sarapata
Gleby: 1 Gumy: 1

Zdjęcia:

Tagi:

bikemaraton

Komentarze:

bogus
Bogusław Klimas
16:49 2.08.2010
Hehehe to Dominik znów przyszalał
sara
Michał Sarapata
11:50 4.08.2010
Wow, jaka szybka i fajna relacyjka:) Porachunki z krakowskim GIGA-Grabkiem (no i przy okazji ze mną:P) wyrównane;) Jeszcze raz, tym razem publicznie gratuluję Azarowi zasłużonego zwycięstwa - mój pech z kapciem w niczym nie zmienia faktu, że nasz webmaster pojechał świetnie, nie dając mi uzyskać bezpiecznej przewagi, no i nie złamał się na zabójczym finiszu!
azari
Piotr Idzi
18:52 4.08.2010
no finisz byl ostry :) znalazlem troche fotek. jakos mam wiecej szczescia do swoich :) no i widac na zdjeciach koncowke
sara
Michał Sarapata
12:21 5.08.2010
No niezły zestaw fotek:) Skąd je wyłowiłeś?
azari
Piotr Idzi
13:39 5.08.2010
przeglądnąłem galerię wystawione przez ludzi po maratonie. na forum bikemaratonu zawsze są linki. troche tego jest :)

Dodaj komentarz: