O nas
Jesteśmy grupą zdrowo zakręconych ludzi, których łączy jedna pasja, jaką jest rozbijanie się w terenie na rowerach, potocznie nazywane MTB. Nasza grupa wywodzi się ze środowiska krakowskiej AGH i tamtejszej Sekcji Rowerowej AZS-u (gorrąco pozdrawiamy:). Standardowo jeździmy w okolicach Krakowa, ale staramy się także raz na jakiś czas zorganizować wypad w większe górki, standardowo Beskidy. Jeśli chodzi o nasz styl jazdy to chyba to co robimy jest gdzieś na granicy cross country, enduro i all moutain:). Czasami także startujemy w maratonach i lokalnych wyścigach XC, jednak traktujemy to raczej lajtowo nie nastawiając się na jakieś wielkie wyniki. Zasadniczo po prostu czerpiemy przyjemność z jeżdżenia a im trudniej tym dla nas lepiej, pogoda nam nie straszna, a np. błotko czasami bywa elementem zachęcającym do wypadów :) Mimo wszystkich przerażających opowieści, które krążą na nasz temat (chociażby: co drugi z nas to gipsownik :D), zdarza nam się czasem namówić kogoś na wyjazd z nami (czasem tylko na jeden:).Jak to się zaczęło?
Ano był sobie taki Komin, który różne osoby namawiał do jeżdżenia w dużych ilościach. No i od czasu do czasu powstawał pomysł stworzenia grupy. Najpierw była Grupa Przymrozek, potem CeCeCe Miszczu, jednak jak na złość nic z tego nie wychodziło. W końcu pojawili się Abdul i MC, do częstszego jeżdżenia przekonał się Pablo i Azar (trochę za sprawą zwolnienia z WF przysługującego członkom AZS). Potem dołączył do AZS kolejny zakręcony fizyk Buli i to już wystarczyło, aby stworzyć prawdziwą grupę. Nazwę Warczące Szprychy wymyślił nam IMiRowy* kolega Łukasz Madeja, którego warcząco pozdrawiamy:) Później Azari zaprojektował i wykonał stronkę i zaistnieliśmy oficjalnie** w sieci :D
Nasza tradycja
Może to słowo tradycja jest trochę na wyrost, ale tylko trochę, bo w końcu kręcimy od dawna. Po pierwsze przyświeca nam motto!!! \\\"Co?!?! My nie damy rady!??!!?!?\\\":>
Mamy także standardowe miejsce spotkań pod Mostem Grunwaldzkim od strony Wawelu, może nie jest to najbardziej malownicze miejsce, ale jakoś tak się przyjęło.
Rzeczą, która nam od dawna towarzyszy są lotne finisze. Rozgrywamy je do tablic z herbem Krakowa, które znajdują się przy wjeździe do miasta. Duch rywalizacji potrafi rozpędzić wymęczonych rowerzystów do naprawdę dużej prędkości :)
No i w końcu, gdy już wrócimy, cała wycieczkę najchętniej omawiamy na Błoniach przy małym Heinekenie. Jest to nasze ulubione, porowerowe piwo, na co dzień pijemy mniej burżujski browarek :]
Najbardziej uroczysty browarek wypijamy jednak wszyscy wspólnie pod koniec grudnia na dorocznym zgromadzeniu, gdzie podsumowujemy miniony rok, wybieramy najlepsze wyjazdy i snujemy plany na świetlaną warczącą przyszłość, wtedy też przyjmujemy nowych członków do naszej grupy.
Najnowszym naszym zwyczajem są wyjazdy kawalerskie, które oczywiście organizujemy, gdy ktoś z nas zmienia stan cywilny.
* IMiR czyli Wydział Inżynierii Mechanicznej i Robotki
** nieoficjalnie i niezrzeszenie zaistnieliśmy wcześniej na
Oficjalna Strona Abdula :)
Ostatnie komentarze:
ehhh "zima" znowu pokrzyżowała nam plany... :(
...a pamiętasz maraton bez draśnięcia? :D
Słonko słonkiem ale nogi też trochę oblepiło :)
niestety odpuszczam tym razem rowerowo weekend. będzie można zająć się reperacją sprzętu :)
Tabela - sezon 2010
| login | dystans | wyjazdy | ||
|---|---|---|---|---|
| 1. |
|
sara | 1475 km | 19 |
| 2. |
|
azari | 1433 km | 18 |
| 3. |
|
abdul | 1289 km | 16 |
| 4. |
|
miszczu komin | 1021 km | 13 |
| 5. |
|
mc | 404 km | 4 |
| 6. |
|
wojtek_bleble | 336 km | 2 |
| 7. |
|
dorotka | 242 km | 4 |
| 8. |
|
aga | 128 km | 3 |