Data: 7.05.2011, sobota

Zdzieszowice BikeMaraton 2011

Ten wyjazd znalazł się na 13. miejscu w rankingu najlepszych wyjazdów w sezonie 2011

Mapa Bike Maraton Zdzieszowice 2011 Trasa: trasa mega maratonu
Dystans: 48 km
Rowerzystów: 5
Gleb: 2
Gum: 0
Charakterystyka:
Wyścig / Maraton
Pierwszy start w edycji BikeMaraton w sezonie, więc na sektor nie było szans. Maraton w Zdzieszowicach zaczyna się od 6km asfaltowego podjazd. Plan na start był prosty - cisnąć ile fabryka dała, żeby wyprzedzić jak najwięcej osób, póki jest ku temu łatwa okazja. A potem utrzymać tempo :)

Na starcie zebrała się nas ładna ekipa, Miszczu, Sara, ja (Azari) i Agnieszka. W ostatniej chwili dojechał tez Piter, który samotnie przytargał się z Krakowa. Głównie dlatego, że nie udało nam się skontaktować - a raczej mi odebrać telefonu w odpowiednim momencie....

Chwila oczekiwania, odliczanie, sektory przed nami ruszają i zaraz my. Kilkanaście minut wyprzedzania, tętno w okolicach maxa, ale jest nieźle. Sporo osób wyminiętych, Warczące chyba gdzieś za mną. Po asfaltowym podjeździe, kawałek zjazdu i zaczyna się teren. Wydaje mi się, że cisnę równie mocno, ale na jakimś 12 km wita mnie Sara, oznajmiając, że w tym sezonie, jednak lekko nie będzie :) Nie mylił się :) Sara postanawia nie zrównywać ze mną tempa tylko ciśnie dalej. Nie było innej opcji, jak chwycić mu koła i nie odpuszczać. Wtedy okazało się, że stać mnie na znacznie więcej. Choć utrzymywanie koła Sarze, oznaczało jechanie na prawdziwym maksie. Po kilkunastu minutach takiej jazdy, pojawiają się pierwsze oznaki skurczów. Na szczęście MagnesLife uspokoja sytuacje, a wyprzedamy kolejnych rowerzystów. Sara przyjął dobrą taktykę i atakował w odpowiednich momentach. Problem w tym, że dla Sary każdy moment był odpowiedni :)

Jedziemy tak w szalonym tempie razem ponad godzinę. Jakiś 30km na liczniku, nie wiem ile dam rade jeszcze pociągnąć. W pewnym momencie wyprzedziłem Sarę, ale spodziewam się go maksymalnie 20m za mną. Zjazd, trzy wykrzykniki, którę jak trochę zbagatelizowałem, bo u Grabka zazwyczaj wystarczy mocniej ścisnąć kierownice. Niestety tym razem tego, nie zrobiłem, koło uciekło i gleba. Lądując na ziemi, czuje wdzięczność, ze rowerzysta za mną nie przejechał po mnie, bo było bardzo mało miejsca. Wstaję, ogarniam sytuacji - dopiero co pożyczony od Miszcza Garmin znajduje się w 4 częściach, które szybko zgarniam z ziemi. Kierownica przekręcena, próbują ją naprostować ale bez użycia imbusów nie da rady. Międzyczasie mija mnie Sara, upewniając się, że wszystko ok. Ale generalnie jest ok. Prostuję kierownice, wyciągam łańcuch spomiędzy małej zębatki a mufy (nienawidzę jak tam wpadanie :/ ) i jadę dalej. Niestety z kilkadziesiąt osób trudem wyprzedonych, minęło mnie szybko. Nie ma filozofii, trzeba cisnąć dalej.

Zaraz zaczyna się podjazd, ale mięśnie po glebie, odmawiają współpracy i kończy się na skurczach. Zwalniam trochę, rozjeżdżam je ale to już nie ta jazda co niedawno. Zaczyna się 8km zjazdu i płaskiego terenu do mety. Udaję się dogadać z powrotem z nogami, więc jadę mocniej. Ale na płaskim wyprzedzanie już nie idzie tak dobrze. Dojeżdżam samotnie do lasku przed metą, tabliczka 1km meta, więc ostatni siły w nogi i finish.

Uścisk ręki i gratulację dla Sary. Okazało się, że w okolicach ostatniego podjazdu, starał się czekać na mnie, żeby urozmaićić finish i walczyć do końca :) Honorowe :) Ale gdy dojechał do ostatniego zjazdu, stwierdził że moglibyśmy się na nim pozabijać i poleciał do mety. Stąd tylko 1,5 minutowa przewaga nademną w ostatecznym rozrachunku.

Ciekawe jak zakończyła by się ta rywalizacja, gdyby nie moja gleba. Znając życie cięli byśmy się z Sarą do ostatnich metrów :) Ale to tylko oznacza, że szykuje się bardzo ciekawa i wyrównana walka w nadchodzącym sezonie :)

10 min po mnie wpada na metę Piter. Skromnie, niezadowolony ze swojego wynika, choć bardzo nie słusznie :) Nie długo później Miszczu - obaj poprawili około godzinę, swój czas z poprzedniego roku.

Czekamy jeszcze na Agę, która zaliczyła bardzo solidną glebę zaraz na początku maratonu. Leżac po glebie, już była pewna, że skończy się na karetce, więc musiało to wyglądać nie ciekawie. Ale po kilku minutach, dała radę wsiąść z powrotem na swojego Scotta i gnać do mety, po raz kolejny udowadniając, że jest z niej cholernie twarda szprycha! :)

Maraton z Zdzieszowicach, bardzo udany. Trzeba zaznaczyć, ze organizacja na wzorowym poziomie! Rejestracja, na naszym pierwszym starcie w sezonie trwała, około 30 sekund, bez żadnych kolejek! Wyniki i dyplomy w ciągu kilkunastu minut od finishu. Poziom rośnie i to bardzo cieszy, gratulacje!

Autor relacji:

azari

login nr m-ce open m-ce kat. czas rating open rating
sara
M2
2476 226 / 638 76 / 162 02:24:23 71,280% 71,303%
azari
M2
2473 241 / 638 82 / 162 02:25:28 70,749% 70,772%
piter
M3
2245 322 / 638 117 / 226 02:35:13 66,305% 66,305%
miszczu komin
M2
2474 473 / 638 139 / 162 02:53:09 59,438% 59,457%
aga
K2
2237 613 / 638 19 / 23 03:27:31 49,594% 53,867%

* rating - czas zawodnika / czas zwycięzcy kategorii
** rating open - czas zawodnika / czas zwycięzcy wyścigu



Uczestnicy:

aga
Agnieszka Burczyk
Gleby: 1
azari
Piotr Idzi
Gleby: 1
miszczu komin
Przemek Mrozek
sara
Michał Sarapata
piter
Piotr Kędra

Zdjęcia:

Tagi:

Zdzieszowice bikemaraton maraton

Komentarze:

abdul
Artur
13:07 8.05.2011
Gratuluję ukończenia maratonu a Sarze dodatkowo złapania się w pierwszej połówce ;) Czekamy na relację !!
miszczu komin
Przemek Mrozek
16:20 8.05.2011
Dodałem kilka zdjęć, w tym jedno lekko idiotyczne
abdul
Artur
16:23 8.05.2011
A co to za nowość na miszczowej głowie? :) No tak, fota rodem z paraolimpiady ;) aż mi się skojarzyła z fotą spod kopuł przy A4 ale tam minki były zamierzone :)
miszczu komin
Przemek Mrozek
20:31 8.05.2011
Jeśli chodzi Ci o kask, to jeżdżę w nim tak od 3 lat, tyle że najczęściej w Cieszynie.
miszczu komin
Przemek Mrozek
07:46 9.05.2011
no no, widzę Azar się wziąłeś za pisanie. Bardzo fajna relacja.
aga
Agnieszka Burczyk
23:22 9.05.2011
O, fajnie wiedzieć, co się działo na trasie :)
Genialne macie te zdjęcia pt. "kawałek asfaltu"
garry
gerard broznowicz
17:03 10.05.2011
dobra robota :) fajne foty
sara
Michał Sarapata
17:52 10.05.2011
Moje komentarze dla pozostałych, według kolejności na mecie:
Azar - gratuluję świetnej postawy, szkoda tej gleby, ale na szczęście okazji do rewanżu nie będzie Ci w najbliższym czasie brakować :)
Piter - super postęp i świetny wynik, powinieneś się bardziej docenić!
Miszczu - witamy wśród żywych ;) Bardzo mnie cieszy, że noga znów Ci zaczyna podawać :)
Aga - szacun, jesteś po prostu nie do zdarcia :) Tylko może jednak zacznij trochę bardziej na tych zjazdach uważać ;)
miszczu komin
Przemek Mrozek
09:42 11.05.2011
ale przecież kto hamuje ten przegrywa;)
aga
Agnieszka Burczyk
23:11 11.05.2011
Ej spoko nie jest źle, po 3 treningach w lasku w tym tygodniu stwierdzam, że psycha mi siadła tylko trochę ;) Jest to do odrobienia :D
sara
Michał Sarapata
23:45 11.05.2011
I wcale mnie to nie dziwi... pamiętam, że też niezła gleba w lasku tynieckim (wyjazd przedwyborcze bagienko) nie zrobiła na Tobie żadnego wrażenia, jeśli chodzi o poczynania na zjazdach ;)

Dodaj komentarz: