Data: 14.05.2011, sobota

Skandia Lang MTB czyli Mało Terenu Będzie

Ten wyjazd znalazł się na 13. miejscu w rankingu najlepszych wyjazdów w sezonie 2011

Mapa Skandia Maraton - Kraków mega Trasa: Trasa Mega Skanadia Maraton Kraków
Dystans: 62 km
Rowerzystów: 5
Gleb: 1
Gum: 0
Charakterystyka:
Wyścig / Maraton
W tym sezonie było duże zamieszanie z kalendarzami maratonów, pierwsze przymiarki które publikowane były na jesieni zmieniane były kilkakrotnie tak, że ostatecznie terminaż mocno się zmienił. I tak niespodziewanie Pan Lang trafił ze swoim maratonem w jeden weekend w sobotę, gdy w niedzielę Golonko miał zaplanowany Zabierzów. Gdyby nie nasz udział w Beskidy MTB Trophy prawdopodobnie pojechalibyśmy tylko Zabierzów, ale że nadarzyła się okazja wystartowania w dwóch maratonach dzień po dniu postanowiliśmy to wykorzystać jako trening.

Maratonu Langa byliśmy ciekawi, wszak robi on wiele imprez kolarskich na wysokim poziomie. W zeszłym roku, niewiele brakowało żebyśmy pojawili się u Langa w Rzeszowie, gdzie była całkiem ciekawa trasa. Niestety w przypadku Krakowa, im więcej było informacji o maratonie, tym gorzej to wyglądało. Dostępna przed startem mapa nie dość, że nie dokładna to ukazywała perspektywę asfaltowo-szutrowej trasy. Po dokładnej analizie tej mapy wyszło mi, że zasadniczo omija ona wszelkie ciekawe fragmenty które tylko się da na rzecz szutru bądź asfaltu. Cóż dla treningu można się poświęcić. Nasza czteroosobowa ekipa na Trophy stanęła na starcie tego wyjątkowo słabo obsadzonego maratonu. W ostatniej chwili na start zdecydował się jeszcze MC. Na starcie dystansu Medio stanęło niespełna 300 osób, co było chyba najsłabszą frekwencją w historii wszystkich Krakowskich Maratonów od 2003 roku.

Natomiast była fajna pogoda i warunki na trasie. Szkoda tylko, że przez większą część trasy miało się ochotę skręcić w atrakcyjniejsze ścieżki. Jedyny fajny odcinek był od Baczyna do Doliny Półrzeczki. Reszta to asfalt i szuter, po prostu masakra. Znaleźli sie też śmiałkowie, którzy próbowali pokonać tę trasę na typowych rowerach szosowych. Nie dziwi więc fakt, że pomimo iż trasa była niewiele krótsza od typowej dla Krakowskich maratonów to mieliśmy czasy nawet ponad pół godziny lepsze niż nasze najlepsze czasy z wszystkich maratonów krakowskich. Dodatkową rzeczą, która rozbawiała mnie na maksa było oznakowywanie trzema wykrzyknikami skrzyżowań obstawianych przez Policję! W terenie natomiast wykrzykników nie było prawie wcale.

No, ale sam wyścig. Jechaliśmy go jako mocny trening, pamiętając jednak, że nazajutrz czekało nas ściganie u Golonkki w Zabierzowie. Z drugiej strony warunki do jazdy były wyśmienite i po prostu aż chciało się jechać. Jako że trasa nie była zbyt selektywna to i różnice czasowe między nami były niewielkie. A trasę przejechaliśmy tak szybko że Szprychowy Klub Kibica reprezentowany przez Abdulów nie zdążył na mecie złapać pierwszego wśród szprych Azara, który zamknął 50tke w M2. Drugi wpadł na metę Sara ze stratą powyżej 10 minut, lokując się 10 miejsc niżej od Azara. Taki sam odtęp miałem ja do Sary. Ja jak zwykle chcąc jak najszybcie przejechać przez irytujące mnie Błonia, doprowadziłem do zaciętego finishy który wygrałem o błysk szprychy (warczącej oczywiście) co dodatkow zostało uwiecznione przez naszych fotoreporterów. Aga wpadła na metę kilkanaście minut po mnie. Ona jako jedyna zaliczyła na tym wyścigu glebę, niszcząc przy okazji numer startowy. Ta przypadłość miała stać się jej znakiem firmowym w tym sezonie. Ostatni z nas na metę wpadł MC, któremu akurat brak nadmiernych utrudnień na zjazdach przypadł do gustu.

Ja osobiście oceniam ten maraton słabo, trasa nie zasługiwała na miano MTB. Bufety, których podobno było 5, były słabo widoczne i jeszcze gorzej zaopatrzone. Zapewne gdyby nie planowany udział w Trophy, nie wziął bym udziału w tym maratonie, tak jak wiele osób nie wzięło w nim udziału. Bo jak inaczej zinterpretować fakt że dzień później u Golonki w Zabierzowie przy paskudnej pogodzie na starcie stanęło więcej osób? Póki co dziękujemy Panu Langowi, chyba że następnym razem MTB zinterpretuje on tak jak należy.

Autor relacji:

miszczu komin

login nr m-ce open m-ce kat. czas rating open rating
azari
M2
1373 113 / 259 50 / 87 02:42:56 77,905% 78,427%
sara
M2
1385 147 / 259 60 / 87 02:53:31 73,153% 73,643%
miszczu komin
M2
1404 180 / 259 70 / 87 03:08:40 67,279% 67,730%
aga
K2
1380 211 / 259 8 / 10 03:21:24 63,025% 83,780%
mc
M2
1376 216 / 259 76 / 87 03:23:22 62,416% 62,834%

* rating - czas zawodnika / czas zwycięzcy kategorii
** rating open - czas zawodnika / czas zwycięzcy wyścigu



Uczestnicy:

aga
Agnieszka Burczyk
Gleby: 1
azari
Piotr Idzi
mc
Michał
miszczu komin
Przemek Mrozek
sara
Michał Sarapata

Zdjęcia:

Tagi:

maraton Skandia Lang

Komentarze:

azari
Piotr Idzi
18:03 14.05.2011
Aga, tylko 10 min zabrakło Ci do szerokiego pudła i czyli 6. miejsca w kategorii! Gratulacje! :)
aga
Agnieszka Burczyk
22:02 14.05.2011
Hahaha ;)
wojtek_bleble
Wojciech Łazowski
23:02 14.05.2011
wszedłem sobie właśnie po raz pierwszy w życiu na lige mtb i zgadnijacie kogo zobaczyłem na pierwszej stronie :)
http://ligamtb.pl/index.php/galeria/najnowsze/zdj_410586998
normalnie poczułem się jak w domu - warczącym oczywiście;)
Marcin
12:55 15.05.2011
Czy ktoś z osób jadących w maratonie posiada zapis trasy z gps? Pozdrawiam
azari
Piotr Idzi
20:31 15.05.2011
Tak, wrzuciłem właśnie. Możesz pobrać tracka, wchodząc przez mapkę u góry, tam będzie odpowiedni link do gpx'a.
Marcin
21:56 15.05.2011
Dzięki wielkie!
azari
Piotr Idzi
23:22 23.12.2011
MTB faktycznie było nie wielkie.

Choć dorzucając kilku plusów ;) Miał ten maraton swój urok :) Inna jazda niż w górskich maratonach. Tutaj bardziej liczyło się, czy trzymasz się grupy. Jak jedziesz sam to odpadasz. Tak trochę inaczej.

No i Langowi nie można odmówić, dużego rozgłosu medialnego. Może dla nas, startujących, tylko dla siebie, nie jest to istotne. Ale patrząc na to globalnie, to w sumie też ważna sprawa.
sara
Michał Sarapata
17:02 26.12.2011
Jak dla mnie jedyne co Pana L. w aspekcie tej imprezy ratuje, to fakt, że w nazwie jego cyklu nie ma sformułowania "MTB". Po prostu nie doczytaliśmy i daliśmy się nabrać ;)
miszczu komin
Przemek Mrozek
22:47 26.12.2011
a najgorsze jest to że przyszłym roku w Krakowie nie będzie ani imprezy Golonki, ani Grabka, będzie tylko Lang:(

Dodaj komentarz: