Data: 6.01.2007, sobota

Otwarcie sezonu 2007

Trasa: Lasek, Kryspinów, Dolina Półrzeczki, Zimny Dół, Baczyn, Chrosna
Dystans: 60 km
Rowerzystów: 2
Gleb: 0
Gum: 0


Czasem jest tak że pobudki są jakieś takie bardzo ciężkie. To był jeden z tych dni kiedy, wszystko mówi Ci ze to bardzo zły pomysł żeby ruszać się z łóżka. Ewentualnie tylko po butelkę wody i z powrotem :)



Jednak rodzi sie gdzieś w środku taka myśl która nie pozwala spokojnie spać i wbrew wszystkiemu ściąga człowieka z łóżka. Wiec z trudem zebrałem sie, założyłem kask i wdrapałem sie na rower. Mimo warunków, które jak na styczeń były bardzo dobre (śniegu brak), standardowy dojazd pod most był naprawdę bardzo wymagający. Udało sie jakoś dotrzeć pod most i to nawet dość punktualnie. A pod mostem pustki. I tutaj zrodziła się nadzieja! Nikt nie przyjedzie i z czystym sumieniem mogę spokojnie wrócić do domku żeby odespać poprzednią nockę. Ale zgodnie z umową, spokojnie trzeba było poczekać jeszcze 15 minut. I kiedy już miałem wpinać się w pedały i wracać – na horyzoncie pokazał się Sara. Wszystko stało się jasne. Kaca trzeba będzie się pozbyć na podjazdach a nie w łóżku :)



Jako, że śniegu brak idea trasy była taka, żeby zrobić coś więcej niż lasek i przejechać przez Baczyn. Znając moje możliwości nawigacyjne oddałem kwestie szczegółów trasy Sarze. Co jak zwykle było świetnym pomysłem :) I tak dwaj rowerzyści pomknęli na szlaki, rozpoczynając tym samym, swoim skromnym składem, czwarty sezon w historii szprych – sezon 2007.



Pamięci mojej już umknęły niestety szczegóły trasy. Wszystko skończyło się bez gum oraz bez gleb (chociaż ja miałem szanse na rozpoczęcie tej statystyki, ale jednak ustałem :). A robiąc całe 60 km Sara już w pierwszym na pierwszym wyjeździe pobił swój rekord stycznia. Taka to śmieszna zima, że narty zawstydzone chowają się po domach, a rowery zupełnie odwrotnie.



Gdy już przewarczeliśmy całą trasę, Sara odwiózł mnie parę kilometrów za Baczyn, skąd ja pokręciłem dalej do Krakowa. Powrót dał się trochę we znaki, ale wszystko zostało wynagrodzone w domku – ciepły obiadek, ciepły prysznic i na koniec piwko – grzane, a jak :)


Autor relacji:

azari


Uczestnicy:

azari
Piotr Idzi
sara
Michał Sarapata

Tagi:

brak

Komentarze:

brak

Dodaj komentarz: