Data: 7.04.2007, sobota

Małe warczenie w Wielką Sobotę

Trasa: Lasek
Dystans: 40 km
Rowerzystów: 2
Gleb: 0
Gum: 1
Święta świętami, ale przydałoby się pojeździć. W myśl tej zasady starałem się zorganizować wyjazd w terminie około świątecznym. Niestety odzew był niewielki, ale przynajmniej Sara się skusił, więc wyjazd wchodzi do historii i statystyk.


Nietypowo zaczęliśmy o 16 po południu, większy wypad nie wchodził więc w grę, za cel obraliśmy Lasek. Od Salwatora trzymaliśmy się zielonego szlaku. Warunki były wyśmienite, suchuteńkie ścieżki gwarantowały maksymalną przyczepność, co skłaniało do rozwijania większych prędkości. Nie muszę chyba dodawać, że dawało nam to dużą satysfakcję. Początkowo narzuciliśmy sobie dość mocne tempo, z czasem jednak wyjazd stracił na dynamice i więcej czasu spędziliśmy na różnych dyskusjach. Z zielonego zjechaliśmy w stronę Kamedułów, zaraz przed tym jak opuszcza on Lasek. Spod Klasztoru jeszcze raz puściliśmy klamki, wykonując niesamowity zjazd czerwonym szlakiem. Tutaj okazało się, że mam niedobór powietrza w tylnym kole, dopompowanie załatwiło problem na krótki czas. Pojechaliśmy do Kryspinowa, gdzie po zmianie dętki rozjechaliśmy się w swoje strony. Ja po raz kolejny skorzystałem z zielonego szlaku, tym razem dojeżdżając nim pod ZOO, skąd nie mogłem sobie odmówić zjazdu żółtym szlakiem. Wracając do domu spotkałem jeszcze na bulwarach Mikołaja, z którym uciąłem sobie dłuższą pogawędkę. Koniec, końców do domu dotarłem już po zmroku, w pełni zadowolony po otrzymaniu potrzebnej dawki adrenaliny.


Autor relacji:

miszczu komin


Uczestnicy:

miszczu komin
Przemek Mrozek
Gumy: 1
sara
Michał Sarapata

Tagi:

brak

Komentarze:

brak

Dodaj komentarz: