Data: 18.05.2013, sobota

Gumowa Kajasówka

Mapa Kajasówka i Zamek w Rudnie Trasa: Most - Kajasówka - Dolina Wrzosy - Las Orlej - Grojec - Rudno - Greenway
Dystans: 93 km
Rowerzystów: 3
Gleb: 1
Gum: 4
Rano spotykamy się i obieramy cel dzisiejszego wypadu - Kajasówka. Przelatujemy przez Błonia, gdzie trwają przygotowania do startu krakowskiego maratonu w wersji Langa. Tym razem jednak nie kierujemy się do sektorów startowych. Za to napieramy do Lasku i żwawo wspinamy się do góry. Po drodze jeszcze szybkie smarowanie rowerków i jesteśmy pod zoo. W dół lecimy zjazdem do wodociogów. Dla mnie to w tym roku w zasadzie pierwsze zjazdy w terenie, więc wesoło rozkręcam się i... PAF :) Bardzo solidna guma. No to dętka w ruch, pompujemy. pompujemy a tu... PAF! tylko teraz głośniej. Opona znowu spadła z rawki, dętka zrobiła pięknego balona zakończonego strzałem :) Jednak oponkę też trzeba będzie wymienić. Na szczęście dętek dziś dostatek, ponowna wymiana idzie już lepiej i kończymy zjazd.

Dalej chwytamy trochę asfaltu i lecimy przez Piekary i Liszki, a za Nowa Wsią Szlachecką chwytamy teren - a nawet małe bagienko :) Wspinamy się na Kajasówkę. Piękna jest ta miejscówka i zachwyca jeszcze piękniejszymi widoczkami. Na szczycie krótki popas i w dół. Sara jako “lokals” bierze się za nawigacje co wychodzi mu bardzo zacnie. Klimatycznymi szuterkami, docieramy do zamku w Tenczynku, który z wycieczki na wycieczkę coraz bardziej zaczyna wyglądać jak zamek, a nie jak ruiny :) Popas numer dwa i czas wracać. Jak to jednak często bywa, zaraz po “popasie” trzeba zatrzymać się na zmianę dętki :) Tym razem akacja zaatakowała dętkę Sary. Próbujemy dopompować i lecimy na Greenway’em. Jednak w Baczynie decydujemy się na zmianę dętki. To już trzecia tego dnia i zapasy się skończyły :)

Sara oprócz nowej dętki, zyskuje nowe siły i narzuca żwawe tempo. Ciśniemy, tak ciśniemy... a tu Karoliny nie ma :) Okazuje się że teraz jej zaczyna brakować powietrza. Jakoś nie w smak nam zabawa w łatanie, więc dopompowujemy. Tym razem pomogło :) Ciśniemy dalej, nad autostradą spotykamy jeszcze bufet Langa i niedobitki maratońskie. Jeszcze pare km i dopadamy do błoń gdzie się rozjeżdżamy.

Fajna traska nam wyszła z niezłym dystansem i w niezłym tempie. Bardzo udany wypad :)

Autor relacji:

azari


Uczestnicy:

azari
Piotr Idzi
Gleby: 1 Gumy: 2
sara
Michał Sarapata
Gumy: 1
Karola
Karolina
Gumy: 1

Zdjęcia:

Tagi:

Kajasówka Tenczynek

Komentarze:

sara
Michał Sarapata
13:12 20.05.2013
Epilog: test w wannie wykazał mikro dziurkę w dętce Karoliny, więc do statystyk wyjazdu trafiła czwarta guma - nieźle jak na 3-osobowy wyjazd ;)
abdul
Artur
15:00 20.05.2013
Fajny wypad. To ja szybko dodaję gumę agoo do wyjazdu bez ciotowania, bo sytuacja analogiczna, a nie mogła odżałować, że nie zaliczyliśmy jej pierwszej gumy ;)
Axi
Arek Biczewski
15:23 20.05.2013
Ale wstyd, chyba jeszcze tam nie byłem (chyba że nie świadomie) :o!
azari
Piotr Idzi
07:56 21.05.2013
Zdecydowanie trzeba nadrobić :)
abdul
Artur
21:39 26.05.2013
A my dzisiaj w ramach testu dachowego nabytku skoczyliśmy szybko pod Kmitę, coby samą dolinką śmignąć, ale po rzucie na tablicę z mapą stwierdziliśmy, że zdążymy oblecieć przed zmrokiem jeszcze do zamku w Rudnie. Jechaliśmy trochę po omacku, ale generalnie wyszedł z tego czerwony szlak Kmita - Nielepice - Rudno. Bardzo klimatycznie (90% przez pola i lasy) i wręcz sentymentalnie - skojarzyły mi się nasze pierwsze podkrakowskie wypady (stąd też post w tym wyjeździe:), które wg mnie trzeba trochę odświeżyć :>
wojtek_bleble
Wojciech Łazowski
19:51 29.05.2013
...oj trzeba koniecznie...

Dodaj komentarz: