Trasa:Zapomniane ścieżki Lasku Wolskiego Dystans:30 km Rowerzystów:4 Gleb:2.5 Gum:0 Snowbike
Piąty styczniowy wyjazd mimo że zima nie odpuszcza. My też nie odpuszczamy zwłaszcza Sara i Maxteusz, którzy jak do tej pory byli na wszystkich wyjazdach. Co prawda nie wyjechaliśmy poza Lasek Wolski, ale tym razem zerwaliśmy z przyzwyczajeniami i szukaliśmy nowych lub zapomnianych tras. Wyszło całkiem nieźle
Na fali styczniowego entuzjazmu spotkaliśmy się na kolejnym wyjeździe. Niestety zima póki co nie daje nam specjalnego wyboru i znów jedynym sensownym wyborem był Lasek Wolski. Ostatnio nasze trasy po Lasku były ograniczone wypracowanym przez lata schematem, który gwarantował nam maksimum wrażeń. Ubocznym skutkiem było zapomnienie o wileu innych ciekawych ścieżkach. Właśnie na tym wyjeździe postanowiłem odświerzyć sobie pamięć i wykombinować trasę po miejscach w których nie byliśmy dawno lub wcale.
Początek pozostał jednak niezmienny, rozgrzewka al Waszyngtona, potem skręciliśmy w teren jadąc trasą którą ja pamiętam z I Krakowskiego Maratomu MTB. Po mniej lub bardziej udanych zmaganiach ze śniegiem i glebie Abdula skęciliśmy na rzadko uczęszczany podjazd, który wyprowadził nas na Białą Drogę. Z Białej Drogi ruszyliśmy terenem pod ZOO, gdzie tradycyjnie zrobiliśmy sobie postój na herbatkę. Chociaż jak widać na zdjęciach, po podjeżdzie było nam raczej gorąco;)
Tak naprawdę dopiero teraz zaczęło się właściwe odkrywanie zapomnianych tras, na pierwszy ogień zabrałem chłopaków na zjazd Wolskim Dołem do Panieńskkich Skał. Początkowo trzymaliśmy się żółtego szlaku, potem już tylko dna wąwozu. Po pewnym czasie zjazd, który wszyscy nomen omen chwalili, przerodził się w przeprawę przez zawalone drzewa. Na całe szczęście większość trasy była przejezdna, a ścieżka ta idealnie pasuje do naszych upodobań. Czyli jest wąska, śliska, kręta i nie wybacza błędów. Oczywiście nie zaspokoiło to jeszcze naszego apetytu na zjazdy. Ruszyliśmy więc sobie znanymi drogami do Baby Jagi i dalej pod ZOO asfaltem. Postanowiliśmy trzymać się żółtych szlaków,a jako kolejny wybralimy zjazd pod Kamedułów, który również do najłatwiejszych, zwłaszcza w zimie nie należy. Przekonałem się o tym po raz kolejny na własnej skórze, gdy katapultowałem się z siodełka, jednak wylądowałem na nogach więc za glębę, czy choćby jej połówke uznac tego nie można było. Nie tracąc tempa, ruszyliśmy pod górę czerwonym szlakiem, by dotrzeć do ostatniego żółtego szlaku, który prowadzi z ZOO do Przgorzał i swego czasu był obowiązkowym punktem każdej naszej wizyty w Lasku. Tutaj wypełniła się nasza tabelka z glebami, a z czystym kontem zostałem tylko ja. Ten zjazd zakończył pierwszą edycję cyklu odkrywanie Lasku Wolskiego na nowo.
wyjazd faktycznie konkretny. mi tylko brakowalo jednej rzeczy... hamulcow :D co do gleb to faktycznie cosik jest nie tak. Abdul przy panienskich mial (chyba) otb, a ja to wlasciwie nie gleba tylko na tylku usiadlem bo zakopalem sie w sniegu ;)
Mi tam się gleby zgadzają... rany nawet w tej klasyfikacji już prowadzę w tym roku! A co do komentarza azarowego, to na szczycie wyjątkowo twarda atmosfera na początku sezonu - jak na razie nie ma przebacz, nikt tu nie odpuszcza;)
Już nie prowadzisz w glebach - poprawiłem u siebie :) Nie pamiętam jak Miszczu bo parę razy go widziałem na śniegu :>
Co do rywalizacji to ja tu takowej nie widzę i nie zamierzam :P
Chodziło mi raczej o podkreślenie wysokiej regularności w czołówce... a jeśli chodzi o rywalizację to raczej tylko z własnym czasem, lenistwem i wszystkimi innymi czynnikami, które sprawiają, że się na dany wyjazd nie dotrze;) I oby ta była jak najczęściej pomyślna:)
Spora część Lasku.... nam zostałą do objechania, tyle że w obecnych warunkach nie wszędzie warto się pchać z rowerem. Tak sobie pomyślałem że ciekawym eksperymentem byłoby wyznaczenia jaknajdłuższej trasy po Lasku, bez powtarzania się, tak na przykład ze 100km:)
Aktualnie nie mamy zaplanowanego żadnego wyjazdu. Jeżeli chcesz możesz sam dodać propozycję wyjazdu. Poczujemy się zaproszeni :) Dodaj najbliższy wyjazd »