Data: 21.02.2004, sobota

Śnieżek

Trasa: założona trasa to czerwony szlak rowerowy z Zielonek, a z tego wyszło to w opisie...
Dystans: 37.16 km
Rowerzystów: 5
Gleb: 0
Gum: 0
Snowbike
Obudziłem się dziś, patrzę przez okno, a tu, piiiięęęęękna piękna pogoda rowerowa. Od razu doszedłem do wniosku, że trzeba gdzieś pojechać, a traf chciał, że byliśmy umówieni na następny dzień. Mimo wszystko postanowiłem zebrać pospolite ruszenie i po 10 minutach okazało się, że pierwszy raz w tym roku jedziemy pięcioosobową ekipą. Tym razem startowaliśmy ode mnie, na cel obraliśmy czerwony szlak rowerowy gminy Zielonki. Na początku jechało się świetnie, w Witkowicach trochę sobie pozjeżdżaliśmy i porobiliśmy zdjęcia. Problemy z jazdą zaczęły się koło Fortu Zielonki, było po prostu za dużo śniegu i dało się jechać po w miarę płaskim lub w dół. Oczywiście te drobne trudności nas nie zrażały i parliśmy dalej do przodu. Dotarliśmy do zjazdu do Garlicy Murowalej, na którym Azar nie wyrobił się w jednym zakręcie i zliczył glebę. Ja na tym zjeździe też się nie ograniczałem, co prawda przejechałem go bez wywrotki, ale na tyle dynamicznie, że moje koło osłabione na poprzedniej wycieczce postanowiło zaprotestować i się rozlazło. Była to dość poważna usterka, bo opona w czasie obrotu haczyła o widelec, poprawiłem bicie na tyle ile pozwalały warunki bojowe, rozpiąłem tylny hamulec i pojechaliśmy dalej. Wyjechaliśmy do Woli Zachariaszowskiej, nie można powiedzieć, że mieliśmy jakieś tempo, ale generalnie przemieszczaliśmy się do przodu. W końcu otarliśmy do odcinka stromego w odpowiednią stronę i pognaliśmy w dół przez pola, lasy strumienie...:). Oczywiście po tej chwili dynamicznej jazdy znów czekała nas walka z kolejnym zaśnieżonym podjazdem. Najlepiej radził sobie z nim Abdul, choć i on miał pewne problemy(patrz zdjęcia). No, ale i z tym sobie jakoś poradziliśmy, niektórzy przeszli, niektórzy przejechali, generalnie do przodu. Gdy po kawałku asfaltu dojechaliśmy do następnego terenowego odcinka i zobaczyliśmy, że drogą, którą chcemy jechać nie szedł jeszcze nikt, a tym bardziej nie jechał..., popatrzyliśmy na zegarki, skończyliśmy prowiant i wróciliśmy asfaltem do domciu. W sumie z łącznej długości szlaku 34,6 km, przejechaliśmy 15, co chyba i tak należy uznać za sukces. (relacja Miszczu Komin)

Autor relacji:

miszczu komin


Uczestnicy:

mc
Michał
abdul
Artur
buli
Dominik Grządziel
miszczu komin
Przemek Mrozek
azari
Piotr Idzi

Zdjęcia:

Tagi:

brak

Komentarze:

brak

Dodaj komentarz: