Najbardziej spektakularna gleba (w sensie bolesna) to podczas Śnieżnej Majówki na Rysiance
Zjeżdżając już z Hali Boraczej do Rajczy - środkiem drogi był skalny
rumosz, na bokach w miarę ubite ziemiste podłoże. I tylko krzaki czasami
przeszkadzały w przyjemnym zjeździe, ale generalnie wykazywały się one
elastycznością i uginały się pod pędem roweru. Do czasu. Gałęzie jednego
z krzaków chyba nie uczęszczały na jogę i wykazały się wystarczająco
dużym modułem sztywności, by gwałtownie zatrzymać rower, a mnie wybić w
powietrze. Lądowanie miało miejsce na piaskowcowym rumoszu, więc cały
prawy bok ciała zryty. Jeszcze przez dwa tygodnie frakcje piaszczystą
wyjmowałem z ran, a ślady mam do dziś. Na szczęście rower nie uległ
większym obrażeniom i stękając z bólu udało mi się zjechać resztę trasy.
Na tej samej wycieczce Miszczu zaliczył 4 gleby, więc działo się.
No i plany majówkowe należało zamienić na bardziej horyzontalne.
Dobry początek, guma na starcie3. Najciekawsza awaria Twojego roweru w trakcie wycieczki z WSz:
Jakoś w miarę bezawaryjnie. Jak coś, to pęknięta opona na Dzień Dziecka, albo 4000 m w pionie i w konsekwencji wymiana lub łatanie dętki co ok. 20 km, aż do Makowa Podhalańskiego - wszystkie moje szprychowe gumy są z tego jednego wyjazdu. A tak to chyba tylko zerwany, i później źle założony, łańcuch na Wschód 2021. I oby tak dalej.
4. Najbardziej hardcore'owy wyjazd z WSz, w którym brałeś udział:
Zdecydowanie PGR 2022. A z towarzyskich to chyba wspomniany powyżej "Dzień Dziecka 2020"
5. Błoto to ważny motyw przewodni wyjazdów WSz. Które zapamiętałeś szczególnie dobrze?
Świętokrzyskie czerwone błoto. Wystarczy przeczytać relacje z wyjazdu: "A błoto było jak deszcz w Foreście Gumpie. Prawie każde możliwe: czerwone, liściaste, rzadkie, głębokie, płytkie, czarne, brunatne, trawiaste, wodniste, bogate w organikę po nawożeniu pól, ... Było błoto lotne typu endo- i egzogenicznego w zależności od tego, kto je wbił w powietrze, błoto lecące do tyłu, na boki i do góry, błoto typu salto mortale a’la kamikadze (odpada z tylniego koła, leci do przodu wyprzedzając rower i atakuje w locie od frontu)".
Maciej na podium6. Twój największy sukces w barwach WSz:
I miejsce na Mordowniku w 2022 (Łącko, trasa TR50). Zawody były w dniu, kiedy z mety chciałem szybko wrócić do Krakowa, by zdążyć na
transmisję Mistrzostw Świata w siatkówkę Polska - Brazylia (wygraliśmy półfinał 3:2). Wyjazd nastąpił dwie godziny później i ledwo zdążyłem na pierwszy set.
7. Jakie najciekawsze zwierzę spotkałeś podczas wyjazdów z WSz?
Borsuk w Beskidzie Małym. No i może przebiegnięcie wielkiego dzika kilka metrów przed kołem w dolinie Racławki.
8. Twój ulubiony prowiant na wycieczki z Wsz:
Bakalie. I kiełbasa wspinacza w Brandysówce.
Maciek9. Szprychowy wyjazd Twoich marzeń:
ok. 4-dniowe gravelowe ultra na lekko z supportem. Skupiasz się tylko na trasie, a o noclegi i transport rzeczy martwią się inni (lub są zarezerwowane wcześniej). Tak po ok. 200 km dziennie w lekkim terenie przy ładnej pogodzie.
10. Anegdota lub historia, do której lubisz wracać:
Chyba opowieść z nocnego wyjazdu na Turbacz. Jak to pani z obsługi, gdy przyjeżdżasz w środku nocy "opieprzy, ale piwo sprzeda".
Aktualnie nie mamy zaplanowanego żadnego wyjazdu. Jeżeli chcesz możesz sam dodać propozycję wyjazdu. Poczujemy się zaproszeni :) Dodaj najbliższy wyjazd »